Aby rozpocząć wyszukiwanie, wpisz poszukiwane wyrażenie.

Aby zapewnić trwałość zdobyczom Unii Europejskiej i sprostać globalnym wyzwaniom naszych czasów, potrzebujemy duchowej jedności Europy, potrzebujemy europejskiego poczucia tożsamości.

Home » Bronisław Geremek » Teksty » Artykuły w gazetach » Wystąpienie na konferencji "Program dla Polski lat 90." (Warszawa, 9-10 marca 1991)

Wystąpienie na konferencji "Program dla Polski lat 90." (Warszawa, 9-10 marca 1991)

Fragment wystąpienia prof. Bronisława Geremka na konferencji „Program dla Polski lat 90.” Zorganizowanej w Warszawie 9-10 marca przez Instytut Rennera z Wiednia i Fundację Polska Praca.

 

Model władzy – znaki zapytania

 

We wszystkich krajach Europy postkomunistycznej obserwujemy wraz z rozpadem komunizmu rozkwit partii politycznych. Oblicza się, że w Polsce mamy ich ok. 150. Ponad 40 uzyskało sądową rejestrację.

Czy to oznacza, że fenomen partii politycznych jest rozwiązaniem, które organizuje chaotyczny obraz politycznego spektrum?

Wydaje się, że nie. Pierwszą odpowiedzią – odpowiedzią 1989 roku były nie partie, lecz bardzo szczególny twór, który określaliśmy mianem ruchu społecznego. Przed dwoma laty miałem przekonanie, że to właśnie jest rozwiązanie dla okresu przejściowego, że właśnie ruch społeczny, wewnętrznie pluralistyczny, bardzo mało ideologiczny i skupiony wokół wartości fundamentalnych, odpowiada potrzebom okresu przejściowego.

I nie było to tylko polskie przekonanie, ale także Czechów, Słowaków i Węgrów.

Obecnie wiadomo już, że nie tylko system demokratyczny jest nie do pomyślenia bez partii politycznych, ale także o procesie przejścia do demokracji nie sposób myśleć bez partii politycznych.

W Polsce dawny układ solidarnościowy jest podzielony. Podobne zjawisko widzimy w Czechach, w których rozpadło się Forum Obywatelskie na dwie wielkie formacje polityczne o charakterze partii; to samo w Społeczeństwie Przeciwko Przemocy na Słowacji, które właśnie w tej chwili rozpada się  także na partie polityczne.

Tylko na Węgrzech istnieje, obok wielu anegdotycznych ugrupowań, układ dwóch partii politycznych, dostatecznie spolaryzowanych i jednocześnie jednoznacznie antykomunistycznych. Można się zastanawiać, czy szansą Węgier nie stała się słabość społeczeństwa obywatelskiego i brak ruchu masowego na wzór „Solidarności”.

Wydaje mi się, że w doświadczeniu ruchów obywatelskich w Europie postkomunistycznej występuje pewien element, który jest konstrukcją przyszłości.

W krajach postkomunistycznych odnajdujemy, jako częstsze rozwiązanie, nie europejski układ partii politycznych, kontynuujących wielkie tradycje partii historycznych – tych sprzed okresu komunizmu, ale dążenie do anglosaskiego systemu dwupartyjnego.

Myślę tutaj przede wszystkim o amerykańskim systemie politycznym z najbardziej wyraźnym bipolaryzmem i pojmowaniem partii nie w kategoriach ideologii, ale w kategoriach pragmatycznych, nie w kategoriach członkostwa, ale w kategoriach aparatu wyborczego.

I tu powstaje pytanie, o istotnym znaczeniu dla uformowania przyszłego modelu politycznego, pytanie o rolę obywatela. W takiej bowiem ewolucji dostrzegać można utratę wartości najmocniejszej ruchów społecznych okresu walki przeciw socjalizmowi realnemu i także utratę pewnego doświadczenia „Solidarności”, jako ruchu społecznego. Tego doświadczenia, które uczyniło aktywność i podmiotowość obywatela, kryterium działania politycznego.

W dyskusjach toczących się wokół ordynacji do Sejmu odnaleźć można w pełni ten wewnętrzny antagonizm. Z jednej strony, niejako od góry, jest dążenie do nadania podstawowej roli partiom politycznym. To jest dążenie wynikające z naszej wiedzy o mechanizmach demokracji.

Jednocześnie obecne jest dążenie do jak najdalej idącej personalizacji wyborów. Żeby obywatel, który staje się obywatelem wtedy, kiedy ma śwaidomośc wyboru, mógł wybierać konkretnego człowieka bardziej niż ideę, ideologię, program czy też partię.

Realizacja tej zasady prowadząca niekiedy w technikach wyborczych do kwadratury koła, wydaje się wyrażać społeczne aspiracje, które nie wynikają tylko z sytuacji niekwykształconych instytucji demokratycznych i słabości demokratycznej kultury politycznej. Może właśnie przez zwiększenie roli obywateli możliwe jest kontynuowanie doświadczenia ruchów społecznych.

Sądzę, że prosta instrukcją, jaką kierować się można budując przyszły model polityczny demokracji w krajach postkomunistycznych, jest to, żeby marginalizować wszelkie pokusy autorytarne i zmierzać do społeczeństwa otwartego i do demokracji parlamentarnej. Bo jakiekolwiek byłyby jej słabości, to lepszego układu do tej pory nie znaleziono. I żeby jednocześnie prawa człowieka, które były elementem organizującym wszystkie programy przeciwko socjalizmowi realnemu, potraktować jako tworzywo przyszłego modelu politycznego.

Co oznacza (niezależnie od kosztów, z którymi jest to związane) postawienie na samorządność terytorialną, na szeroko określone prawa obywatela i na wąsko określone uprawnienia władzy – wszelkiej władzy.

 

Źródło: Gazeta Wyborcza