Aby zapewnić trwałość zdobyczom Unii Europejskiej i sprostać globalnym wyzwaniom naszych czasów, potrzebujemy duchowej jedności Europy, potrzebujemy europejskiego poczucia tożsamości.

Home » Aktualności » "Wychodzenie z prowincji" - wykład otwarty prof. Andrzeja Mencwela

"Wychodzenie z prowincji" - wykład otwarty prof. Andrzeja Mencwela

Pierwszego dnia grudnia siedziba Fundacji Geremka wypełniła się gośćmi, przybyłymi na wykład prof. Andrzeja Mencwela zatytułowany „Wychodzenie z prowincji”. Zapraszamy do lektury sprawozdania z ostatniego wykładu cyklu „Polska czyli prowincja?”.

Zobacz zapis wideo wykładu.

Swój wykład profesor Mencwel otworzył kilkoma osobistymi refleksjami związanymi z przedsięwziętym w połowie listopada wyjazdem na konferencję w Nancy. Jadąc pociągiem do Strasbourga, miał sposobność przyjrzeć się zastępom studentów, którzy po weekendzie wracają z domów na uczelnię. Czy różnią się od nich czymś istotnym polscy studenci dojeżdżający na przykład z Warszawy do Otwocka?

  Przy okazji podróży do Francji prof. Mencwel odwiedził miejscowość Colmar. Jedną ze specjalności tego miasta są tak zwane „bretzels”. Czy jest jakaś perspektywa, z której moglibyśmy uznać krakowskie precle za „prowincjonalne” wobec tych z Colmar - pytał?

 Osobną kwestią jest przyczyna, dla której prowincja stała się terminem nacechowanym pejoratywnie. Początkowo znaczenie tego terminu – prawno-administracyjnego – było bowiem zupełnie neutralne. Jak to się stało, że w naszym języku, ongiś głoszącym chwałę „wsi spokojnej, wsi wesołej”, zapiekły się negatywne konotacje prowincjonalności? Ten kompleks prowincji jest kwestią ostatnich 200-250 lat.

 Gdzie szukać refleksji na temat prowincji? Przynosi ją z pewnością literatura francuska – Balzak, Stendhal, Flaubert. Sytuacja Francji jest szczególna ze względu na Paryż – „kulturalną stolicę świata”. Z kolei Anglicy, jak się wydaje, nie znają wcale negatywnego pojęcia prowincji – wystarczy przypomnieć sobie pana Pickwicka, poza miastem oddającego się studiom nad skokami żab. Według angielskich słowników prowincjonalność to tyle co rustykalność.

 Czy za polską „Panią Bovary” można uznać „Lalkę” Prusa? Ta powieść, choć wiele mówi o polskich kompleksach i aspiracjach, jest jednak zbyt mocno przekłamana – zwróćmy uwagę, że nie ma w niej wcale Rosjan, władzy, policji. Zwierciadło polskiego kompleksu prowincji odnajduje prof. Mencwel w „Rewizorze” Gogola; można ten tekst uznać wręcz za „esencję naszej prowincjonalności”; naszej, gdyż byliśmy wówczas pod tą samą władzą. Poprzez odniesienie do dzieła Gogola Andrzej Mencwel sformułował określenie istoty „bycia prowincjonalnym” – polega ono mianowicie na poczuciu ubezwłasnowolnienia, na przekonaniu, że „nic ode mnie nie zależy”, a w związku z tym na możliwości, że – jak u Gogola – byle chłystek (Chlestakow) może zostać królem.

 Jak odnieść te konstatacje do realiów historycznych? Na granicy pełnego ubezwłasnowolnienia Polska znalazła się po upadku powstania styczniowego; „noc Paskiewiczowska” była dniem w porównaniu z „nocą Apuchtinowską”. Można powiedzieć, że obie główne polskie strategie – Wielopolskiego i Traugutta – na równi poniosły wówczas klęskę. Polska znalazła się na dnie. Odbicie nastąpiło w latach osiemdziesiątych XIX wieku; wspomnieć trzeba przede wszystkim o nieco zapomnianej i niedocenionej postaci Ludwika Waryńskiego oraz o „Proletariacie” – ruchu występującym w imię robotników, a nie jak poprzednie w imię chłopów pańszczyźnianych; tam więc powinniśmy upatrywać początków nowoczesnej historii Polski. Na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych uformowali się Piłsudski i Dmowski; oprócz wszystkich różnic politycznych, wspólne było im odrzucenie ubezwłasnowolnienia, przekonanie, że trzeba działać „własnymi rękami i własnym czynem”.

 Prof Mencwel przytaczał wiele przykładów z historii Polski, które mogłyby przeczyć tezie o naszym prowincjolnaliźmie. Zalicza się do nich Uniwersytet Latający, przez który przewinęło się kilka tysięcy osób. Był to, jak lubi podkreślać prof. Mencwel, jedyny w Carstwie Rosyjskim, a zatem od Kalisza po Władywostok, uniwersytet otwarty wówczas dla kobiet. Nie była prowincjonalna konstytucja I RP, ani system szkolnictwa  II RP, nie były wreszcie takimi dwa podziemne uniwersytety w okupowanej Warszawie.

 Niezwykle ważnym momentem historii kultury polskiej było przesunięcie Polski na zachód mapy Europy w 1945 roku; to przesunięcie okazało się również przesunięciem na Zachód. Choć sentymenty „Kresowiaków” są zrozumiałe, szansą Polski, zdaniem wykładowcy, jest zwrócenie się w drugą stronę Europy.

 Jak na otwarcie wykładu, tak pod jego koniec prof. Mencwel odwołał się do własnych doświadczeń, wspominając swoje czasy licealne (były to również czasy głębokiego stalinizmu) w Jeleniej Górze. Choć druty kolczaste na polskim brzegu Nysy zdawały się mocniej niż kiedykolwiek odcinać Polskę od „centrum”, czyli wolnego świata, to jednak „nauczyciel łaciny potrafił przenieść nas w czasy Republiki Rzymskiej”. Skoro nawet w czasie blokady i ubezwłasnowolnienia możliwe były takie prześwity, to jak wiele możliwości staje przed nami teraz, gdy jesteśmy wolni.

 * * *

 Po wykładzie odbyła się prowadzona przez Jarosława Kurskiego dyskusja z udziałem publiczności. Głos zabierali m. in. Michał Jagiełło, Andrzej Wielowieyski i Jacek Bocheński.

 Wcześniej w cyklu wykładów „Polska czyli prowincja?” mieliśmy okazję wysłuchać prof. Jerzego Jedlickiego, prof. Marka Ziółkowskiego i dr Ewy Woydyłło-Osiatyńskiej. Wykład prof. Mencwela był ostatnim serii. W przyszłym roku Centrum im. prof. Bronisława Geremka zaproponuje kolejne cykle wykładów, poświęcone zagadnieniom wykluczenia i pogranicza.