Aby zapewnić trwałość zdobyczom Unii Europejskiej i sprostać globalnym wyzwaniom naszych czasów, potrzebujemy duchowej jedności Europy, potrzebujemy europejskiego poczucia tożsamości.

Home » Aktualności » Pierwszy dzień konferencji Russia and the European Union: what unites us, what divides us?

Pierwszy dzień konferencji Russia and the European Union: what unites us, what divides us?

- Czy UE i Rosja są konkurentami, czy też partnerami? Nie każdy w Rosji uważa Europę za partnera, sądząc, że Rosja powinna postawić na relacje z liderami globalizacji. Również w Europie nie wszyscy są zwolennikami ściślejszych relacji z Rosją. Te tendencje mogą przeważyć, czego nie uważam za korzystne - mówił Igor Iwanow w pierwszym dniu konferencji.

Obejrzyj nagranie wideo

Zobacz też dodatek specjalny Gazety Wyborczej dotyczący konferencji.

Przemówienie prof. Michała Kleibera

Prof. Kleiber podkreślił, że Geremek był przede wszystkim akademickim historykiem. Odznaczał się on więc wszelkimi cnotami, które wiążą się z tą profesją – racjonalizmem, naukową rzetelnością i uczciwością i wartości te wniósł ze sobą również w świat polityki.

Przedstawiając sylwetkę naukową prof. Geremka, Michał Kleiber podkreślił rolę kręgu Annales, w którego orbitę trafił Geremek już na początku swej kariery naukowej.
- Historycy zgrupowani wokół tego czasopisma pojmowali historię nie jako zbiór następujących po sobie faktów, ale złożonych procesów, które badać należy integralnie i interdyscyplinarnie. Takie podejście obecne jest również w książkach i artykułach samego Geremka, który, zajmując się historią kultury, niejednokrotnie sięgał po narzędzia innych dziedzin humanistycznych, takich jak socjologia, bądź psychologia - mówił prezes PAN.

Pasją Geremka było bowiem rozumienie historii i rozumienie ludzi żyjących na długo przed nami. Jak pisał Adam Michnik, w jednym ze wspomnień o Profesorze, historia dawała Geremkowi świadomość ludzkich dylematów, podobnych niegdyś i współcześnie, a także znajomość kulturowych, społecznych i politycznych mechanizmów rządzących życiem ludzkich zbiorowości.

Jak cała jego generacja, Bronisław Geremek doświadczył koszmaru wojny. Dlatego nigdy nie traktował nauki jako celu samego w sobie – była ona dla niego rodzajem służby społecznej.

Geremek był jedną z najznakomitszych postaci europejskiego życia politycznego i jednym z najuważniej słuchanych europejskich myślicieli. Jednoczącą się Europę rozumiał i opisywał w odniesieniu do średniowiecznej „Europa christiana” oraz nowożytnej „republica litteraria”, wskazując na głębokie historyczne antecedencje „projektu europejskiego” i długie trwanie marzenia o jedności Europy. Profesor, często powtarzał, trawestując Garibaldiego: „stworzyliśmy Europę, teraz musimy stworzyć Europejczyków”.

- Minister spraw zagranicznych Rzeczypospolitej, Geremek – w jednym ze swoich wielu wcieleń znany był również w Europie i na świecie jako wybitny ekspert od spraw międzynarodowych. Trudno więc o lepszego patrona dla dzisiejszej debaty - zakończył prof. Kleiber.

 

Wystąpienie Hélène Carrère d’Encausse

Hélène Carrère d’Encausse, sekretarz Akademii Francuskiej, autorka wielu książek i wykładowczyni uniwersytetów na całym świecie wprowadziła w problematykę konferencji nawiązując do historii.

- Książę Adam Jerzy Czartoryski, rosyjski minister spraw zagranicznych i senator Królestwa Polskiego w wielu artykułach i memoriałach politycznych pisanych na początku XIX w. przekonywał, że przyszłość Europy leży w zjednoczeniu, i to nie siłowym, ale opartym na wolności ludzi i prawach człowieka. Czartoryski opierał się wówczas na trzech podstawowych ideach: jedności Europy, kluczowej roli Rosji w Europie, wreszcie konieczności dobrych relacji polsko-rosyjskich dla ułożenia stosunków Rosji z Europą.
Widzimy od razu, że te trzy wielkie tematy nie straciły na aktualności -
otworzyła swoje wystąpienie Hélène Carrère d’Encausse.

Według Czartoryskiego, Rosja – kraj trzech kontynentów, który ma wokół siebie wyłącznie mniejszych sąsiadów – miała w związku z tym szczególny obowiązek prowadzenia odpowiedzialnej polityki europejskiej. Pisał on również, że Rosja nie powinna bać się pokazać Europie, jak potężnym jest krajem.

Odrodzona po okresie ZSRR Rosja dalece jednak odbiega od nakreślonego w tych tekstach wizerunku imperialnej potęgi. Dziś zmaga się ona z problemami zarówno zewnętrznymi, jak i wewnętrznymi, których nie znało wielkie państwo carów.

Zdaniem Hélène Carrère d’Encausse, na pierwszym miejscu wymienić należy problem mniejszości narodowych, które w Rosji nie mogą doczekać się uznania – ta sytuacja generuje ciągłe konflikty.  W ciągu ostatnich 20 lat Rosja utrzymała integralność swego terytorium, ale stało się to ogromnym kosztem. Poczucie potęgi, przywołane przez Czartoryskiego, już nie charakteryzuje tego kraju.

Drugi wielki problem Rosji wiąże się z demografią. – W związku z niskim przyrostem naturalnym i wysoką śmiertelnością od 1991 roku Rosja traci od 800 tys. do 1 mln. ludzi rocznie, i to mimo imigracji z południowej Azji i Zakaukazia. Eksperci prognozują, że w 2050 ludność Rosji będzie liczyła 100 mln. To ogromne zagrożenie dla Rosji - podkreślała prelegentka.

W ciągu ostatnich 20 lat radykalnie zmieniło się również otoczenie Rosji i warunki geopolityczne. Rosja nie jest już, jak w czasach Czartoryskiego, otoczona wianuszkiem państw mniejszych i słabszych. W porównaniu do ZSRR terytorium zmniejszyło się o 1/5, a liczba ludności – o 100 mln. – Za tym w sposób nieunikniony nastąpiło zmniejszenie znaczenia Rosji na arenie międzynarodowej. Rosja to już nie supermocarstwo, jak ZSRR, ale zubożały kraj, w którym dojmujące staje się poczucie upokorzenia, kierujące się przede wszystkim w stronę krajów zachodnich.

Problemem dla stosunków europejsko-rosyjskich jest również nastawienie do Rosji w krajach Europy Środkowej, gdzie Rosja nadal postrzegana jest jako kraj imperialnych ambicji i potencjalne zagrożenie dla niepodległego bytu tych dawnych satelitów ZSRR. Trudno dziwić się tym postawom, gdyż opierają się na żywym wciąż doświadczeniu historycznym tych krajów. Napięcia, które w tej sytuacji się rodzą, nazywane są czasem drugą zimną wojną.

W Rosji odradza się z kolei w wielu środowiskach znany z historii tego kraju syndrom oblężenia, co dotyczy zwłaszcza Unii Europejskiej. Europejska soft power (na przykład polityka sąsiedztwa) traktowana jest w Rosji nieufnie. – Rosja chce być traktowana jako równorzędny partner, a nie przedmiot unijnych programów podkreślała Hélène Carrère d’Encausse.

Zarówno Putin, jak i Miedwiedew dystansują się od projektu demokracji suwerennej, ale model ten – wciąż popularny wśród wielu polityków i politologów rosyjskich – wyraża dążenie Rosji do podtrzymania swojej odrębności i wspiera często spotykany w Rosji pogląd, że nie ma jednego, wspólnego dla wszystkich krajów modelu ustrojowego. Wraca więc kwestia tak żywo dyskutowana przez słowianofilów już przed dwustu laty: czy Rosja powinna przyjmować wzory z Zachodu, czy też pójść własną drogą?
Należy podkreślić - o czym często się w Europie zapomina - że Rosja opiera się tyleż na rzymskim, co bizantyńskim dziedzictwie, praktycznie nieznanym krajom zachodniej części kontynentu - zauważyła.

Unia Europejska postrzegana jest często w Rosji jako zamysł geopolityczny wymierzony właśnie w Rosję – jej historyczne zachodnie ziemie uczynione mają być wschodnimi ziemiami zjednoczonej Europy. Te poglądy dość bliskie są kręgom rosyjskiej władzy. Obecną sytuację można więc ująć następująco: na zachodzie – nowa zimna wojna, na wschodzie natomiast – rosnące w siłę Chiny, rozwijające swój własny model ustrojowy i gospodarczy. Jednak, jeśli spojrzymy na problem w dłuższej perspektywie historycznej, to właśnie na wschodzie Rosja zachowała, w odróżnieniu od ziem zachodnich, integralność terytorialną. Z tego powodu, według d’Encausse, Rosja by odzyskać utraconą wielkość, odwraca się od Europy w kierunku Chin oraz – poprzez partnerstwo strategiczne z Chinami – zwraca się w stronę Stanów Zjednoczonych, dążąc do utworzenia wraz z tymi potęgami globalnego triumwiratu.

Rosja postrzega samą siebie jako pomost między Wschodem a Zachodem, między Chinami a Stanami Zjednoczonymi. Europa w tej wizji staje się zagadnieniem regionalnym, a nie globalnym. Choćby w ramach porozumienia szanghajskiego Rosja może odzyskać część dawnego statusu. Wojna z Gruzją w 2008 roku pokazała rosnącą siłę Rosji, ale jej wzrost nie miał nic wspólnego z Europą.

Zwrot w stronę Azji w polityce zagranicznej pociąga za sobą również zmiany wewnętrzne – restrukturyzacja państwa rosyjskiego odbywa się więc w ostatnich latach raczej według modelu azjatyckiego niż europejskiego, co w większym stopniu odpowiada swoistości rosyjskiego modelu rozwoju. Odrębność Rosji często jest w Europie nierozumiana i lekceważona.

D’Encausse zwróciła uwagę na potencjalną rolę Polski – To właśnie Polska i relacje polsko-rosyjskie mogą pomóc Rosji powrócić do Europy. Polska jest najważniejszym z krajów Nowej Europy. Trudna historia nakłada na Polskę szczególną odpowiedzialność za stosunki z Rosją. Tragedia Polski w XIX wieku sprawiła, że Rosja postrzegana być zaczęła jako wielkie niebezpieczeństwo dla Europy. Teraz należy odejść od tego, co dzieli, przekroczyć podziały wykopane przez zabory, inwazję bolszewicką 1920 roku i Katyń.

Uznanie przez władze ZSRR w 1989 roku istnienia paktu Ribbentrop-Mołotow stanowiło ważny krok w kierunku zasypania tych podziałów. Pakt ten wciąż jest w Rosji tematem żywych debat, co wiąże się z obecną w Rosji nostalgią za erą stalinowską jako czasem potęgi Rosji; jest to oczywiście niemożliwe do przyjęcia dla Polski i krajów bałtyckich.

Masakra w Katyniu była kolejnym miejscem trudnym do przekroczenia w relacjach rosyjsko-polskich. Na kopercie z jej rozkazem przez dziesiątki lat widniał napis „nie otwierać” i do tego się stosowano. Jednak w ostatnich latach władze rosyjskie uznały odpowiedzialność władz sowieckich za zamordowanie polskich oficerów. Wielkie znaczenie miał także wspaniały, pokazywany również w Rosji film Andrzeja Wajdy „Katyń”; film ten wskazuje, że była to zbrodnia systemu sowieckiego, a nie Rosjan.

Jednak inne kwestie, chociażby związane z budową rurociągu Nord Stream i tarczy antyrakietowej, wciąż dzielą Polskę i Rosję.

Głównym rzecznikiem poprawy i naprawy stosunków polsko-rosyjskich jest obecnie prezydent Bronisław Komorowski, który w ten sposób niejako podejmuje idee Adama Czartoryskiego; również prezydent w wielu swych wystąpieniach podkreśla znaczenie stosunków polsko-rosyjskich dla Europy w globalizującym się świecie.

 

PANEL NR 1: MODERNIZATION OF RUSSIA NAD TRANSATLANTIC COMMUNITY

Moderator: Andrzej Olechowski - były minister spraw zagranicznych Polski.
Paneliści: Aleksander Dynkin – profesor ekonomii, dyrektor moskiewskiego IMEMO, Sven Hirdman – były ambasador Szwecji w Moskwie, Igor Iwanow – były minister spraw zagranicznych Rosji, oraz Robert Legvold – dyrektor Euro-Atlantic Security Initiative.

Jak zauważył Olechowski, obecnie w Polsce i w Europie spotyka się coraz więcej Rosjan. Możliwość takich zintensyfikowanych międzynarodowych kontaktów to według niego główna zaleta współczesnych czasów. Widać więc Rosjan, ale – nie widać Rosji. Zimna wojna została zastąpiona przez „zimny pokój”. Olechowski podkreślił, że jego pokolenie miało wielką ambicję i marzenie, aby zjednoczyć wszystkich Europejczyków. Jako że znaczna część wschodniej Europy wciąż odległa jest od zachodniej części kontynentu, „Projekt Europa” daleki jest od zakończenia. O ile modernizację rozumieć chcemy w przyjętym powszechnie w Europie sensie – jako postępy liberalnej demokracji, praworządności i otwartego rynku - proces modernizacji Rosji musimy uznać za powolny. Doprowadza to do wspomnianej sytuacji, że Rosjanie są Europejczykami, ale Rosja – nie jest częścią Europy.

 

Jako pierwszy do tematu ustosunkował się Aleksander Dynkin, przywołując tytuł napisanego przed dziesięciu laty przez jednego z jego kolegów artykułu: „Czy Rosja jest częścią Europy?”. To pytanie , zdaniem Dynkina, jest wciąż przed nami. Proces modernizacji Rosji trwa od 1985 i rzeczywiście jest powolny. Dla Rosji to nie tylko warunek rozwoju, ale wręcz – warunek przetrwania w dzisiejszym świecie. Problemy Rosji i Europy są, wbrew pozorom, podobne. Na przykład problem rosnącej imigracji zarówno w Rosji, jak w Europie stoi na drodze realizacji postulatów Karty Paryskiej z 1990 roku. W tym kontekście warto przywołać słowa Adama Michnika, że nacjonalizm to kolejne wcielenie komunizmu. Rosję i Europę łączą również na przykład wspólne problemy związane z wzrostem potęgi Chin i Turcji albo afgańskimi talibami i, szerzej, wymierzonym w kraje Zachodu terroryzmem.

Jeśli chodzi o Europę Środkową i jej rolę w stosunkach między Rosją a Europą, należy zdawać sobie sprawę, że – dotyczy to przede wszystkim krajów bałtyckich – w regionie tym podsycane są wciąż antyrosyjskie fobie i uprzedzenia.

Polemizując ze słowami Hélène Carrère d’Encausse, Dynkin podkreślił, że - Rosja czuje się częścią cywilizacji europejskiej i zachodniej w tym samym stopniu, co na przykład Stany Zjednoczone. Wizja Rosji jako kraju Pacyfiku nie leży z pewnością w centrum aktualnych rosyjskich debat.


Sven Hirdman na wstępie zaznaczył, że w ciągu ostatnich dwóch dekad kluczowe znaczenie miały dla Rosji kryzysy 1998 i 2008 roku. Pierwszy zaowocował zrozumieniem konieczności współpracy Rosji z USA, drugi – uzmysłowił konieczność modernizacji kraju. Chodzi przede wszystkim o modernizację „fizyczną”, a zatem rozwój infrastruktury, związaną jednak ściśle z modernizacją w wymiarze mentalnym – to właśnie zmiany w umysłach ludzi, szczególnie oczekiwania przedsiębiorców, wymuszają rozwój infrastruktury. Konieczność inwestycji w podstawową infrastrukturę dobrze rozumie, zdaniem Hirdmana Władimir Putin. Rosja nie powinna na przykład konkurować z USA w dziedzinie wysokich technologii, póki nie rozwiąże palącego problemu budowy sieci dróg, systemu elektrowni etc.

Jeśli chodzi o relacje Rosji z Zachodem, wciąż żywe są historycznie ukształtowane obawy, stereotypy i uprzedzenie, oddzielające Rosję od Europy i Stanów Zjednoczonych. Walczyć z nimi należy według Hirdmana „oddolnie” – umożliwiając kontakty międzyludzkie. – Krokiem w tę stronę byłoby zniesienie przez Rosję wiz wjazdowych i kontakty handlowe: należy przyjąć wreszcie Rosję do WTO i tworzyć strefy wolnego handlu - argumentował.

Hirdman sceptycznie odniósł się do amerykańskiej koncepcji budowy tarczy antyrakietowej. – Nie jest to ani dobry, ani jedyny sposób rozwiązania problemu Iranu. Jeśli chodzi o sprawy bezpieczeństwa, kraje zachodnie nie powinny zwlekać z ratyfikacją traktatu o siłach konwencjonalnych skonkludował.

Igor Iwanow rozpoczął swoje wystąpienie od wspomnienia współpracy z Geremkiem. W latach 1999-2000 obaj byli ministrami spraw zagranicznych swoich krajów. Był to, jak podkreślił Iwanow, wyjątkowo trudny okres ze względu na operację NATO w Kosowie oraz ataki terrorystów w Rosji i początek drugiej wojny czeczeńskiej.

– Dla mnie, jak dla większości Rosjan, niezrozumiała była zasadność rozszerzania Sojuszu Północnoatlantyckiego o Polskę, Czechy i Węgry. Bronisław Geremek bronił tych procesów mówił Iwanow. Obaj ministrowie zgadzali się z diagnozą, że po zimnej wojnie nastąpił w stosunkach Zachodu z Rosją „zimny pokój”. Rozmawiali o systemie bezpieczeństwa i zaufaniu jako jego głównym czynniku. – Geremek przedstawiał konstruktywne argumenty, a zarazem starał się zrozumieć nasze stanowisko; sporządziliśmy wówczas wspólną listę problemów. Ze względu na rozbieżność stanowisk to nie były łatwe rozmowy. Ze względu na osobę rozmówcy pozostają jednak wciąż dla mnie ważne.

Przechodząc do tematu modernizacji, Igor Iwanow zaznaczył, że Rosja i Europa mają inny punkt startowy, ale warunki wyścigu są takie same, a stawki wysokie zarówno dla Rosji, jak dla Europy. Rosja nie powinna pozostać tylko producentem surowców, zależnym od fluktuacji zewnętrznych rynków. Modernizacja jest warunkiem sine qua non dla podtrzymania znaczenia Rosji na arenie międzynarodowej.

Jeśli chodzi o relacje Rosji z Europą, postawić należy, według Iwanowa, zasadnicze pytanie: – czy podmioty te są konkurentami, czy też partnerami? Nie każdy w Rosji uważa Europę za partnera, sądząc, że Rosja powinna postawić na relacje z liderami globalizacji. Również w Europie nie wszyscy są zwolennikami ściślejszych relacji z Rosją. Te tendencje mogą  przeważyć, czego nie uważałbym za korzystne zakończył swoje wystąpienie.

 

Robert Legvold rozpoczął od komentarza dotyczącego stosunków USA-Rosja, podkreślając, że administracja Obamy oczekuje w tym zakresie przede wszystkim ciągłości. Zupełnie inaczej natomiast będzie wyglądać sytuacja po listopadzie 2012, w wyniku dość prawdopodobnej, zdaniem Legvolda, zmiany na szczycie władzy w USA.

W myśleniu o modernizacji Rosji i jej stosunkach z Europą dominuje, jego zdaniem, bardzo krytyczne podejście. Szczególnie krytycznie, a czasem wręcz cynicznie wyrażają się o rosyjskiej modernizacji liczni eksperci rosyjscy, koncentrujący się na porażkach, takich jak znaczny spadek Rosji w statystykach Światowej Organizacji Handlu albo niski rating tego kraju. Nie docenia się natomiast jak wiele we wzajemnych stosunkach i wewnętrznych przemianach Rosji się dokonuje.

– Na kwestię tę należy jednak spojrzeć z nieco szerszej perspektywy historycznej: jakie byłyby koszty dla nas wszystkich, gdyby modernizacja Rosji się nie powiodła? Co to będzie znaczyło dla Rosji i dla pozostałych krajów? Następnie pytanie to można odwrócić: czym byłby dla nas wszystkich sukces Rosji? Jej potencjał jest przecież niezmierzony.

Zamiast koncentrować się na ewidentnych skądinąd porażkach, takich jak brak praworządności, słaby system bankowy, korupcja etc., należy według Legvolda podkreślać wciąż podejmowane działania na rzecz modernizacji, wychodzące przede wszystkim z otoczenia prezydenta Miedwiedewa. Nie da się zaprzeczyć, że modernizacja w Rosji notuje również znaczne osiągnięcia – 25 uniwersytetów rosyjskich pracuje nad superkomputerem, postępuje informatyzacja służby zdrowia i sądownictwa, budowane są nowoczesne elektrownie. Zdaniem Legvolda Rosjanie sami dobrze wiedzą, co trzeba robić, by zmodernizować Rosję wyraził też przekonanie, że Rosja osiągnie sukces.
– Na tym powinno zależeć nie tylko samym Rosjanom, ale również Unii Europejskiej i Stanom Zjednoczonym. Wyzwania stojące przed Rosją wymagają jednak stałej współpracy z Europą, „roboczego partnerstwa”; w przeciwnym razie marginalizacja - w perspektywie 20 albo 50 lat - grozi, im obu zakończył.