Aby zapewnić trwałość zdobyczom Unii Europejskiej i sprostać globalnym wyzwaniom naszych czasów, potrzebujemy duchowej jedności Europy, potrzebujemy europejskiego poczucia tożsamości.

Home » Aktualności » II dzień konferencji Europe and the United States in a Changing World

II dzień konferencji Europe and the United States in a Changing World

- Jeśli Unia Europejska jest „emerytowaną potęgą”, to skąd kolejka chętnych do wstąpienia w jej struktury? Pojedźmy do Charkowa, Królewca albo Kaliningradu i porozmawiajmy ze studentami – dla nich Unia jest aspiracją i marzeniem - powiedział Volker Ruehe podczas panelu o nowej starategii euroatlantyckiej. Nagrania wideo z konferencji (w tym kolejnych paneli) w bibliotece multimedialnej.

Panel II

New Security Environment: Political, Economic and Military dimensions

Paneliści: Aleksandr Dynkin, Bernard Guetta, Robert Legvold, Mark Leonard

Moderator: Dariusz Rosati

Dariusz Rosati:

Dariusz RosatiW czasie „gwiezdnego czasu” polskiej transformacji z wielką nadzieją witaliśmy zmiany ładu światowego i upadek porządku jałtańskiego, który miał zostać zastąpiony – jak to kiedyś ująłem w rozmowie z Bronisławem Geremkiem – przez „porządek brukselski”. Jednak pojawienie się nowych zagrożeń zakwestionowało ten optymizm. Stoimy przed koniecznością znalezienia strategii działania w świecie policentrycznym czy wielobiegunowym. Czy dotychczasowe instytucje mogą skutecznie pełnić swoją funkcję? Na ile nowe potęgi – mam tu na myśli przede wszystkim Chiny – są w stanie przyjąć na siebie odpowiedzialność za sytuację na świecie w obszarach takich jak bezpieczeństwo, wsparcie państw upadłych czy ochrona klimatu? Jaka ma  być w tym nowym układzie rola państw średnich? – to pytanie szczególnie interesujące z punktu widzenia Polski. Jaka wreszcie ma być rola Stanów Zjednoczonych i jak ma wyglądać przyszły sojusz i partnerstwo Stanów i Europy? Te pytania czekają na odpowiedzi.

 

Aleksander Dynkin:

Dla intelektualistów rosyjskich takie postacie, jak Bronisław Geremek i Adam Michnik to inspiracja do walki za demokrację w naszej części świata. Tak znakomite osobistości już się niestety nie rodzą.

Aleksander Dynkin

Polska już jest wpływowym aktorem w Europie, a wkrótce na pewno odgrywać będzie ważną rolę w polityce światowej. Wiąże się to z porzuceniem przez kolejne polskie rządy „uproszczonej geografii”, prowadzącej do bardzo jednostronnej polityki.

W najbliższym czasie pozycja USA w dziedzinie innowacji i wojskowości nie będzie zakwestionowana. Także sytuacja demograficzna USA jest bardzo stabilna. Jednak zostawiliśmy już za sobą jednobiegunową i dwubiegunową architekturę stosunków międzynarodowych.

Wczoraj ktoś powiedział, że Europejczycy chcieliby zatrzymać zegar czasu. Europa rzeczywiście w zmieniającym się, zglobalizowanym świecie pozostaje trochę w tyle. Rosja natomiast może sytuować się gdzieś pomiędzy Europą a „wschodzącymi potęgami”; jednak problemy wewnętrzne mogą spowodować, że spadnie poniżej tego poziomu. Po kryzysie finansowym wyłonili się nowi liderzy i nowi beneficjenci globalizacji. Myślę przede wszystkim o Chinach – największym dziś zwolenniku wolnego rynku – i Brazylii.

Zarówno USA, jak w Rosji obecne są obawy związane z talibami i proliferacją broni masowego rażenia. Ważna jest także kwestia pocisków balistycznych i tarcz antyrakietowych; musimy starać się wspólnie, by nie tworzyć nowych podziałów. Technologia rakietowa nie jest dziś zbyt skomplikowane – rakiety z GPS może łatwo produkować przemysł prywatny. Warto też zwrócić uwagę na zagadnienia związane z rozwojem cyberprzestrzeni.

Jeśli chodzi o kryzys ekonomiczny, dotyczył on przede wszystkim krajów małych i średnich – zaczęło się w Grecji. Ale problem – zadłużenie publiczne, bezrobocie, rozregulowanie rynków finansowych – dotyczą także Rosji. To zagrożenia transnarodowe.

Zwiększa się liczba źródeł potencjalnych obszarów konfliktów; przyszły świat nie wydaje mi się zbyt bezpiecznym miejscem. Przyszły świat musi się opierać na integracji, odpowiedzialności i poszanowaniu prawa. Jeżeli będą one wzięte pod uwagę w stosunkach USA, Europy i Rosji, będzie to przykład także dla państw obszaru Oceanu Spokojnego.

 

Bernard Guetta:

Dla mnie śmierć Bronisława Geremka nie była tylko powodem do olbrzymiego smutku, z którym walczę do tej pory. Było to także przerwanie długich dyskusji i kłótni, które toczyliśmy na temat Rosji. Zaczęło się od mojego pobytu w Rosji w 1987 i trwało Bernard Guettadwadzieścia lat. Rozmawialiśmy przez telefon raz na dwa tygodnie. O ile zgadzaliśmy się co do wszystkiego, nie zgadzaliśmy się na temat Rosji. Jak państwo mogą się domyślić, zgadzaliśmy się na temat Putina, ale na temat Miedwiediewa – znowu nie. Chciałbym móc powrócić teraz do tej dyskusji.”

Europa traci pole. Tylko silna wola polityczna może obrócić ten trend. Potrzebujemy nowej granicy – długoterminowego zadania – kreatywnej utopii dotyczącej losu kontynentu europejskiego. 

UE jest demokracją, Rosja – nie. UE jest zamożna, Rosja biedna. Rosja jest największym krajem na świecie, ale mieszka tam mniej ludzi niż w UE. Różnią się tak bardzo, że sojusz polityczny nie jest możliwy w najbliższej przyszłości, ale możliwe jest partnerstwo. Rosjanie mają ropę, gaz i surowce naturalne, których potrzebujemy. My mamy „know how”. Dzięki UE Rosja może zapobiec utracie Syberii na rzecz Chin. UE z kolei dzięki Rosji może poprawić swoją pozycję w stosunkach międzynarodowych.

Aby wzmocnić sojusz północnoatlantycki, musimy najpierw wzmocnić Europę i stosunki UE-Rosja. Z tym przedsięwzięciem wiąże się oczywiście duże ryzyko. UE powinna jasno określić swoje cele międzynarodowe, mocniej zintegrować swoje instytucje wewnętrzne, wybrać prawdziwego prezydenta i ministra spraw zagranicznych. Takie postawienie sprawy nie będzie sprzyjać eksportowi demokracji do Rosji, ale to nie powinno być naszym celem, gdyż nie jest to realistyczne. Powinniśmy raczej oczekiwać, że Rosja przyjmie jakieś podstawowe sposoby działania. Partnerstwo europejsko-rosyjskie mogłoby wesprzeć tych obywateli Rosji, którzy pragną, by Rosja była państwem prawa – biznes i mieszkańców wielkich miast.

„Nie wiem, czy Bronisław Geremek zgodziłby się z tym, co powiedziałem, ale to właśnie chciałbym mu dziś przekazać.”

 

Mark Leonard:

W ostatnich tygodniach powracałem myślą do profesora Geremka, z którym trzy lata temu zakładaliśmy Radę ds. stosunków europejskich w Brukseli. Profesor Geremek był dla nasMarc Leonard autorytetem moralnym w czasie, gdy staraliśmy się stawić czoła swoistej sklerozie intelektualnej w europejskiej polityce zagranicznej. Bez profesora Geremka trudniej będzie jej przeciwdziałać.

Mamy do czynienia z kryzysem trwającym już 20 lat. Mówiono wiele w ostatnich latach o nowych zasadach bezpieczeństwa, nowych stosunkach USA-UE etc. Przez kilka pierwszych lat po 1989 wydawało się, że sprawy idą w tym kierunku. Potem te plany się załamały. Rosja nigdy nie uznała nowego porządku, w którym UE wspierana jest przez NATO. Druga kwestia to kwestia Turcji, kandydata do Unii i członka NATO. Kraje UE nie patrzą już tak przychylnie na dalsze rozszerzenie, a jeszcze mniej możliwe wydaje się dalsze rozszerzenie NATO. Wiele krajów wycofuje się z tego nowego europejskiego systemu bezpieczeństwa.

Sytuację na Bałkanach charakteryzuje pojęcie: „nowego titoizmu”; oznacza to kluczenie między rożnymi  biegunami Europy dla zapewnienia sobie większego bezpieczeństwa. UE przestała być jednoznacznie postrzegana jako gwarant bezpieczeństwa.

Problem Kosowa: Rosja nie był zainteresowana Kosowem, ale sprawą wielocentryczności Europy – już tak. Dlatego zaangażowała się w rozwiązywanie tamtego konfliktu. Z kolei sprawa Gruzji pokazuje, że UE nie ma odpowiedzi na wyzwania dotyczące kwestii bezpieczeństwa. Żadna z instytucji europejskich nie jest w stanie poradzić sobie z tymi wyzwaniami.  Europejskie debaty ostatnich lat – na temat Turcji czy stosunków z Rosją – nic w tym temacie nie zmieniają. Jeśli chodzi o strategię bezpieczeństwa Europy, polegała ona na obronie porządku, który już właściwie nie działał. Kiedy dwa lata temu prezydent Miedwiediew proponował nowy porządek bezpieczeństwa w Europie, Europa nie zareagowała. Obecnie próbujemy budować nowy porządek, w dużej mierze pod wpływem kryzysu ekonomiczno-finansowego. Szczególne wrażenie wywarł ten kryzys w Moskwie ze względu na niestabilność finansową Rosji.

Ameryka wycofała się z Europy; Europejczycy muszą wziąć odpowiedzialność za swoje bezpieczeństwo. Sądzę, że z punktu widzenia Waszyngtonu nie ma zgody na nową politykę Rosji, ale z drugiej strony jest wola współpracy z Rosją w sprawie Afganistanu czy Iraku.

Zauważalna jest konwergencja  w stosunkach wewnętrznych w UE; wzmocnienie stosunków Warszawa-Berlin (a także Warszawa-Moskwa). Europejczycy w nowy sposób myślą o bezpieczeństwie: porzucono pomysły demilitaryzacji Europy. Instytucje Zimnej Wojny miały zapobiec wojnie między krajami europejskimi. Dziś chodzi o odpowiedź na pytanie, jak żyć w pokoju: to wyzwanie intelektualne.

Jeśli chodzi o dialog  między UE, Rosją i Turcją (te trzy centra czy też bieguny wyznaczać będą w przyszłości kształt porządku europejskiego) , potrzebne są nieoficjalne działania i nowe, nieformalne instytucje, żeby nie podważać istniejących instytucji; powinna powstać mapa drogowa dla stosunków z Rosją i Turcją, co mogłoby doprowadzić do odtworzenia architektury bezpieczeństwa Europy.

Co możemy zrobić? Nie możemy zapobiec powstaniu wielocentrycznej Europy, ale możemy wypracować zasady współpracy tych różnych centrów. Turcja, UE, post-imperialna Rosja i wzajemne stosunki między nimi to coś, o co warto walczyć. Polska może odgrywać tu ważną rolę, jest bowiem jednym z kluczowych krajów, jeśli chodzi o przyszłe bezpieczeństwo Europy.

 

Robert Legvold:

Nowa agenda dotycząca bezpieczeństwa jest ważna – dotyczy kwestii terroryzmu, proliferacji broni jądrowej, cyberprzestrzeni, pandemii, zmian klimatycznych. W latach 90. i na początku obecnego wieku nowe zagrożenia dotyczyły przede wszystkim Robert Legvoldterroryzmu (11 września). W latach 90. świat zmienił się; nawet Henry Kissinger zaczął domagać się świata bez broni nuklearnej. Większość zagrożeń nie dotyczy wyłącznie Europy – mają one charakter globalny. Nie wydaje mi się, że obecnie jest dobra chwila na zacieśnianie relacji euroatlantyckich; potrzeba najpierw wprowadzić nowe jakości do tych relacji. Są dwa problemy związane z agendą europejską:  jedna związana z Białorusią, Ukrainą i Mołdawią  (tzw. kraje pośrednie) – tu nie ma w Europie kraju ważniejszego niż Polska. Kolejnym problemem jest Rosja, wyalienowana z porządku stanowionego przez NATO. Może nie staraliśmy dość mocno, by zintegrować Rosję z tym porządkiem. Nowa agenda, jak się wydaje, cofa się przed tymi problemami. Należy stworzyć nową agendę, która je podejmie.

O nowym euroatlantyckim porządku bezpieczeństwa trzeba myśleć w perspektywie longue durée, włączając w te plany Rosję.

Podstawowym wyzwaniem jest wzrost nowych potęg, przede wszystkim Chin. To problem „nieodpowiedzialności wielkich potęg”, co dotyczy wszystkich od Pekinu, przez Moskwę, przez Brukselę i Berlin po Waszyngton: trzeba w tej sprawie działać razem.

 

Panel III

Europe and the United States: Do we need a new security architecture?

Paneliści: Vladimir Baranovsky, Solomon Passy, Hans-Friedrich von Ploetz

Moderator: Adam Daniel Rotfeld

Adam Daniel Rotfeld:

Adam Daniel RotfeldInstytucje i struktury mają charakter statyczny, a proces polityczny ze swej natury jest dynamiczny; jeśli instytucje nie są dość elastyczne, przestają mieć jakiekolwiek znaczenie, o czym świadczy przypadek Unii Zachodnioeuropejskiej.

Czy potrzebujemy nowej architektury bezpieczeństwa? To pytanie wiąże się przede wszystkim z propozycjami prezydenta Miedwiediewa z czerwca 2005 i października 2008 roku. Pytanie, do czego Rosja w tym wypadku zmierza? W jaki sposób wyjść z tego dylematu: mamy w Europie nadmiar instytucji, ale brak nam instytucji naprawdę zdolnych do działania.

 

 

Vladimir Baranovsky:

Nie miałem przyjemności znać bliżej Bronisława Geremka. Spotkałem go na kilku Vladimir Baranovskykonferencjach, czytałem oczyli wiście to, co pisał. Bronisław Geremek miał wizję Europy i wydarzeń zachodzących na świecie. Udało mu się wypracować wizję zgodną z praktycznymi potrzebami stojącymi przed Europą. Tego właśnie – przełożenia koncepcji na praktykę – dziś potrzebujemy.

Pytanie, na które mamy odpowiedzieć w tym panelu, jest bardzo ambitne. Postaram się odpowiedzieć na nie pozytywnie: potrzebujemy takiej architektury, ale pytanie to należy doprecyzować; co rozumiemy przez bezpieczeństwo? Co mamy na myśli, mówiąc o nowej architekturze? Co mamy na myśli, określając tak, a nie inaczej obszar zastosowania tego pojęcia. Czym jest w tym kontekście Europa?

Mówiąc o stosunkach euroatlantyckich, mamy zazwyczaj na myśli stosunki w ramach NATO albo stosunki między zachodnią Europą a USA. Oczywiście, można ten termin rozumieć szerzej – UE poszerzyła się przecież na wschód. Wiąże się z tą kwestią wiele szczegółowych pytań. Tradycyjnemu podejściu powinno towarzyszyć szersze pojęcie – pojęcie „bezpieczeństwa euroatlantyckiego”, w które włączona będzie także Rosja. Bezpieczeństwo euroatlantyckie to zatem taki „trójgłowy orzeł”. Obserwujemy obecnie interesujące pytanie: jak powstrzymać wzajemne oddalanie się Rosji i USA? Jak umożliwić ich do partnerstwa, w którym centralną rolę odgrywałaby Europa?

Są trzy aspekty tradycyjnego pojęcia bezpieczeństwa: dotyczą bezpieczeństwa obszaru, wewnętrznego bezpieczeństwa poszczególnych państw, wreszcie – zagrożeń zewnętrznych, wobec których należy działać wspólnie. Dziedzictwem podejścia tradycyjnego są na przykład debaty o broni jądrowej; tak jest przynajmniej w Rosji. Jednak rola tych tradycyjnych pojęć się zmniejsza i kwestia bezpieczeństwa ujmowana jest w nowych aspektach.

Jeśli chodzi o nową architekturę bezpieczeństwa, trzeba powiedzieć wyraźnie, że dotychczasowy model nas zawiódł – wystarczy wspomnieć Jugosławię czy Gruzję. Jednak  nowy model nie powinien in toto wypierać tradycyjnego modelu; ma on dobre elementy i należy je utrzymać.

Należy podjąć i rozważyć elementy propozycji Miedwiediewa: starać się o porozumienia wiążące prawnie, niepodzielność bezpieczeństwa, akcentowanie twardych (w odróżnieniu od miękkich) środków bezpieczeństwa. Nie wszystkie elementy propozycji rosyjskiej dadzą się utrzymać, ale to dobry punkt wyjścia.

Samo pojęcie architektury akcentuje pewną statyczność; my potrzebujemy czegoś bardziej elastycznego: nowa architektura bezpieczeństwa powinna być zjawiskiem wielowymiarowym, raczej różnorodnym procesem niż kolejną instytucją. Powinniśmy opierać się na instytucjach już istniejących – OBWE, NATO, UE – modyfikując je w pewnych aspektach (szczególnie myślę tu o OBWE).

 

Solomon Passy:

Solomon PassyNie miałem okazji bliżej znać się z Bronisławem Geremkiem. Jego osobowość robiła wielkie wrażenie, była to właściwie legenda.

Tak, potrzebujemy nowej architektury bezpieczeństwa, nie tylko w stosunkach euroatlantyckich, ale we wszelkich wymiarach, włączając w to Rosję i Chiny.

Zacznę od UE. Profesor Dynkin nie przypadkiem nie wspomniał o UE w swoim przemówieniu; to nie wina prof. Dynkina, bo Unia nie jest wystarczająco obecna jako aktor globalny. Unia jest bardziej widoczna od wewnątrz niż z zewnątrz. Czy jesteśmy w stanie działać jako podmiot globalny? Kosowo pokazało, że Unia nie potrafi zdobyć się na jedność, a bez tego nie ma szans na politykę globalną. Wszyscy wypowiedzieli się już na temat sytuacji na Półwyspie Koreańskim – poza Unią Europejską. Czy Unia Europejska może stać się aktorem globalnym? Odpowiedzmy sobie, kto będzie nowym członkiem Rady Bezpieczeństwa – UE czy kolejny kraj członkowski UE? Jeśli tego nie rozstrzygniemy, nie ruszymy się z miejsca. UE wydaje ponad bilion euro na obronność; tylko 20% to wydatki skuteczne, co pokazuje raport Komisji Europejskiej. Powinniśmy zredukować działanie zasady konsensusu w polityce zagranicznej Unii. Powinniśmy przyjąć wspólną politykę energetyczną – to jedno z najtrudniejszych zadań; póki co, relacje poszczególnych państw z Rosją zasadzają się na kwestiach energetycznych i są bardzo drażliwe. Bardzo potrzebne są też nowe relacje między UE a NATO – takie relacje, w świetle dokumentów – właściwie nie istnieją. Mamy radę ds. rosyjskich i chińskich; potrzebna jest analogiczna rada ds. NATO. Jeśli chodzi o Rosję, deklaracja z 1990 roku mówi, że Rosja nie jest już wrogiem NATO (to słowa Manfreda Wernera). Skoro tak, jak będziemy Rosję traktować? Powinniśmy ją uznać za potencjalnego sojusznika; to może być program na następnych 20 lat, przewidujący wejście do NATO Rosji, a także takich krajów, jak Szwecja i Finlandia. Podobne procesy mogą dotyczyć OBWE. Jeśli chodzi o Chiny – potrzebujemy dobrych stosunków z Chinami, co powinno znaleźć potwierdzenie instytucjonalne.

 

Hans-Friedrich von Ploetz

Na początek wspomnienie postaci Bronisława Geremka: Geremek w Niemczech jest bohaterem; zmienił polityczne oblicze Europy, przyczynił się do polepszenia stosunków między Niemcami i Polską.

Hans-Friedrich von PloetzAleksander Dynkin zaczął swoje wystąpienie od przywołania postaci Aleksandra Jakowlewa, polityka z okresu glasnost’i który w odróżnieniu od Gorbaczowa wiedział, że systemu sowieckiego  nie da się zreformować; był on wówczas jednym z najbardziej znienawidzonych ludzi w Rosji. Aleksander Dynkin słusznie oddał hołd Jakowlewowi.

Nie mogę się zgodzić, że jako Europejczycy nie stajemy na wysokości wyzwań, które stawia przed nami współczesność. W latach 90. NATO było postrzegane jako  instytucja zdolna skutecznie zapobiegać kryzysom. Obecnie mamy w Europie niewidzianą dotąd w historii atmosferę bezpieczeństwa i stabilności. Od tysiąca lat nigdy nie byliśmy bezpieczniejsi niż teraz.

NATO będzie istniało, ale pytanie, jak sprawić, by Amerykanie i Europejczycy przewalczyli tę „sklerozę intelektualną”, o której wspominał Mark Leonard. Przykro mi to powiedzieć, ale próby wielu think thanków, żeby wypracować złożoną architekturę kolumn i filarów, wydają się skazane na niepowodzenie: świat tak nie działa.

 

Panel IV

Towards a new Grand Strategy: Reset? Rewind? A New Beginning?

Paneliści: William Drozdiak, Daniel Fried, Volker Rühe

Moderator: Włodzimierz Cimoszewicz

Włodzimierz Cimoszewicz:

W poprzednich panelach skupialiśmy się przede wszystkim na kwestii Włodzimierz Cimoszewiczbezpieczeństwa. Chciałbym, żebyśmy w tym podsumowującym panelu poszerzyli nieco spojrzenie, przede wszystkim o kwestie gospodarki. Głównie zmiany w światowej gospodarce sprawiły, że w ciągu tych dwudziestu lat jesteśmy świadkami powstawania trzeciego już modelu stosunków globalnych, którego najsilniejszym wyrazem jest forum G20, utworzone w miejsce G8.

W ubiegłym roku Chiny wyszły na pozycję numer jeden jako eksporter, wyprzedzając Niemcy. Wyprzedziły też Japonię w rankingu największych gospodarek  światowych. Chiński eksport między majem 2009 a 2010 wzrósł o… 48%. To świadczy najlepiej o konkurencyjności chińskiej gospodarki. 60 lat temu Stany wytwarzały 60% światowego PKB; dziś – 25%. Czy ta zmiana układu sił może wpłynąć na zacieśnienie relacji euroatlantyckich w dziedzinie gospodarki i wprowadzenie na tym polu instytucji wspólnoty gospodarczej?

Zapraszam paneli stów do popuszczenia wodzów wyobraźni. Możemy spróbować wyobrazić sobie świat za lat 20 czy 30. Czy rysująca się perspektywa zachęca nas do „nowej strategii” czy też nie?

 

Volker Rühe:

Volker RüheNie docenia się należycie mocy UE. W 1971 roku po raz pierwszy przyjechałem do Warszawy jako młody chrześcijański demokrata. Miejsce to zmieniło się od tego czasu głównie za sprawą Polaków, ale także w związku z magnetyzmem Unii Europejskiej. Jeśli jest ona „emerytowaną potęgą”, to skąd kolejka chętnych do wstąpienia w jej struktury? Pojedźmy do Charkowa, Królewca albo Kaliningradu i porozmawiajmy ze studentami – dla nich to Unia, nie Rosja jest aspiracją i marzeniem.

Trzeba zrozumieć, że nie byłoby zjednoczenia Europy i zjednoczenia Niemiec bez Unii Europejskiej. Czy ktoś poparłby zjednoczenie Niemiec jako projekt narodowy? Unia nadal ma wielką potęgę i pozostaje wyjątkowym wydarzeniem historii. Unia jest czymś między sojuszem a federacją; według mnie, bliżej jej do federacji. To unikalny model.

Jeśli chcemy ożywić relacje euroatlantyckie, nie wystarczą wspólne wartości; musimy określić wspólny program działania – wspólne interesy.

NATO powinno zadeklarować, że drzwi do organizacji są dla Rosji otwarte. Rada NATO-Rosja powinna wreszcie stać się instytucją odpowiedzialną i podejmującą ważne decyzje. Rosja mogłaby się stać „trzecim Zachodem”; musimy jednak poczekać na zmiany w społeczeństwie rosyjskim. Może ona być demokracją prezydencką, nie parlamentarną, ale te zmiany muszą się dokonać.

Unia Europejska zaczęła się od sześciu członków. W ciągu 30 lat, działając w realiach jałtańskich, rozszerzyła się do 15 państw. Zaczęło się od sojuszu między Niemcami a Francją, teraz rozmawia się o możliwości otwarcia na Turcję albo Ukrainę. Zmiany dokonujące się w Turcji następują właśnie dzięki magnetyzmowi Unii. Nie wszyscy będą mieli euro, nie wszyscy będą w Schengen, ale tak czy owak potrzebna nam większa Europa.

Jeśli chodzi o podział pracy wewnątrz Unii: mamy 27 narodowych armii. Dlaczego wszyscy mieliby mieć własne, oddzielne bazy albo samoloty bojowe? Czy nie można wyobrazić sobie baz polsko-niemieckich albo wręcz jednej armii europejskiej? Oczywiście, dotyczy to także sfery politycznej – potrzebny nam prezydent całej  Unii Europejskiej.

Jeśli chodzi o Bliski Wschód i Afganistan – sądzę, że z Afganistanu powinniśmy się wycofać. Natomiast oczekiwałbym zaangażowania żołnierzy państw Unii na granicy pomiędzy Izraelem a Palestyną – tam Amerykanie nie poradzą sobie bez Europy.

 

Daniel Fried:

Profesor Geremek był historykiem; i ja postaram się spojrzeć na nasz problem z perspektywy historycznej.

Daniel FriedGdy Barack Obama odbierał nagrodę Nobla, powiedział, że Europa stała się wolna wtedy, gdy doświadczyła pokoju. Rozszerzenie NATO oznaczało rozciągnięcie strefy bezpieczeństwa na Europę Środkową i było wstępem do rozszerzenia Unii Europejskiej. Nigdy nie planowaliśmy „okrążenia” Rosji; wręcz przeciwnie, te kroki traktować należało jako zaproszenie Rosji do współpracy z Sojuszem.

Rosyjska okupacja Gruzji to zagrożenie. Granice europejskie nie powinny być zmieniane siłą. Rosja powinna dotrzymać porozumień i wycofać się na pozycje sprzed wojny. Rosja ma prawo do bronienia swoich interesów, ale większe jest prawo jej państw ościennych, by samodzielnie określać swoją przyszłość.

Jak mówiła Hilary Clinton, Ameryka nie zamierza działać samotnie, ale chce współpracować z UE i NATO, a także z Chinami i Rosją. Wspólne wartości powinny działać na rzecz bezpieczeństwa. To nie Ameryka, ale społeczność transatlantycka powinna być liderem. Europa i Ameryka są liderami demokracji, a wspólnie stanowią także największą w świecie siłę militarną. XXI wiek powinien przynieść strategię opartą na wspólnych wartościach, a poszczególne potęgi powinny działać na rzecz wspólnego dobra.

Na koniec kilka osobistych uwag o Polsce: Polska nie jest potęgą światową, ale jest potęgą regionalną. Ten kraj ma transatlantycką strategię; należy to docenić. Jako Amerykanin mogę się odwołać do tego, co Davies nazwał „ślepą miłością” Polaków do Ameryki – obecnie Polacy zajmują należne im miejsce w Europie i nic dziwnego, że identyfikują się oni z Europą. Nie jest więc porażką Ameryki, że zmniejsza się jej popularność w Polsce. Swoje zrobiły tu też nieuniknione problemy związane z operacjami w Afganistanie i Iraku.

Polska historia uczy nas, że dobre czasy nie muszą trwać wiecznie. Dobrostan Polski powiązany jest z sytuacją w Europie, a ta zależy z kolei od stanu świata. Dobrze więc, żeby Polska aktywnie wywierała wpływ na agendę transatlantycką.  Ta wartość dodana to w przypadku Polski regionalna perspektywa, szczególnie wiedza o Białorusi i Ukrainie. Od woli Polski zależy wielkość jej wpływu.

 

William Drozdiak:

Bronisław Geremek powiedział mi kiedyś: „Jesteś dziennikarzem, twoją rolą jest więc podważanie stereotypów i krytyczne myślenie.” Tak też postaram się dziś mówić. Jeśli chodzi o „wschodzące potęgi”, należę do tych, którzy nie wykluczają załamania się Chin i Indii i przełamania obecnego kryzysu Zachodu.

William DrozdiakProblemy Chin – centralizm władzy, masowa korupcja, degradacja środowiska, napięcia miedzy bogatymi i biednymi, wybuchy niezadowolenia społecznego, edukacja – są one tak wielkie i różnorodne, że problemy Ameryki przy tym wydają się niemal nie mieć znaczenia. Prognozy dotyczące rozwoju Chin wydają mi się przesadzone. Pomyślmy o polityce demograficznej Chin i prowadzonej tam przez lata polityce jednego dziecka, która doprowadziła do „nadprodukcji” mężczyzn – to nie jest zdrowe społeczeństwa.  Jeśli chodzi o Indie – jak można nazwać je demokracją, skoro wciąż działa tam system kastowy? Nie tylko działa, ale jest wciąż wzmacniany, wyznaczając podziały socjoekonomiczne.

Jeśli chodzi o pozytywne strony Europy i Stanów Zjednoczonych, Volker Rühe znakomicie wykazał wyjątkowość projektu europejskiego. Dla mnie symbolem potęgi modelu zachodniego jest Steve Woźniak, którego pamiętam z dawnych lat z małego kalifornijskiego miasteczka; większość czasu lubił spędzać w garażu, gdzie majsterkował z kolegą. Potem razem założyli firmę Apple. Prywatna przedsiębiorczość jest unikalnym i żywym kapitałem świata zachodniego. USA i UE pozostają liderami w innowacjach technologicznych i przedsiębiorczości.

Definicja bezpieczeństwa w świecie Zachodu zmieniła się diametralnie. Pomyślmy o Afganistanie – największym wyzwaniem dla bezpieczeństwa jest tam produkcja opium. Wyzwania w rolnictwie są wyzwaniami bezpieczeństwa – kluczowe znaczenie dla rozwiązania konfliktu między Izraelem a Palestyną będzie miała… woda. Wody Tygrysu i Eufratu kontroluje Turcja, staje się więc ona w tym regionie najważniejszym aktorem. Jak widać, potrzebna jest nam praca wyobraźni i gotowość przedefiniowania głównych wyzwań.

 

Fot. 1-13 - Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta 

Więcej zdjęć z konferencji zostało umieszczonych na profilu Fundacji na portalu Facebook.